POLSKA! na kilka godzin :)

Wróciłyśmy! Przy pierwszej Biedronce – foto dla Jacka Wikinga – by wiedział, że my bezpiecznie w domu :) Przy drugiej spełniamy marzenie – wózek do transportu plecaków. Niestety nieporęczny i go porzucamy :P Przy trzeciej spotykamy Olmo, z którym toczę później wiele rozmów o życiu, i mogłabym mu poświęcić z 1000 znaków, więc szczerze mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę do uzupełnienia tych pobieżnych czerwcowych postów :) W każdym razie poznajemy Olmo w chwili gdy wraca z 2 letniego pobytu w Australii do domu, do Włoch. Kilka dni temu wysłał mi nawet życzenia urodzinowe :) Dobrze,że istnieje skype i można swobodnie pogadać z końcem świata :) Z Olmo dojeżdżamy (w czwórkę jedną ciężarówką!) do miejscowości, gdzie rozdzielamy się na dwie ciężarówki i jedziemy do Malborka. Tam zostawiamy Olmo, dostaje od nas adres i wie, że następnego dnia do 15 czekamy na niego w domu a potem wybywamy na miasto. Włoch nie ma telefonu, więc kartka z adresem to cenny nabytek. Przed 15 odprowadza nas do domu Dexter, który w drodze powrotnej na przystanek spotyka Olmo, o którym od nas słyszał, ale nie widział, a nasz uroczy Włoch pomyślał, że zagada do jakiegoś przechodnia na osiedlu u Jaskóły, czy nie zna może jakiejś Magdy i tak oto na siebie trafili :D Jak to mówią – kto nie chce szuka pretekstów, kto chce – i tak to zrobi :D Więc los złączył panów i Dex doprowadził Olmo do Magdy do domu byśmy potem mogli razem poszlajać się po Gda ;)

173. 174. 175. 176.

Wspomnienie Olma przypomniało mi kierowców, którzy nas wtedy wieźli… W Olsztynie Magda zaczęła łapać stopa, zatrzymuje się ciężarówka z Jarkiem na pokładzie, z którym również mam nadal kontakt. Wsiadamy w czwórkę, dojeżdżamy do miejscowości gdzie rozsiadamy się na dwa auta. Magda z Anią zostają z Jarkiem bo już go znają, a ja dosiadam się do kolegi Jarka. Póki jadę z Olmo to z nim toczę rozmowę i jestem tłumaczem, ponieważ kierowca jest ciekawy co to za chłoptaś z Włoch. Mam mieszane uczucia co do kierowcy, bo taki trochę gburkowaty się wydał, specyficzny. W Malborku odsiada się Olmo, a potem do Gda zostaję sama z kierowcą i nie mam pojęcia o czym pogadamy, więc siedzę w ciszy. W pewnym momencie nawiązał jednak ze mną kontakt. Otworzył się. Opowiedział mi o swojej żonie, że są ze sobą ponad 20 lat i, że bardzo ją kocha, że tęskni jak wyjeżdża w trasy. W ułamku chwili z gburka zrobił się wzruszającym grubaskiem i urzekł mnie niesamowicie, bo mężczyzna, który mówi z taką miłością o kobiecie, z którą spędził tyle lat zasługuje na uznanie. Przypomina mi jednocześnie mojego dziadka. Zawsze gdy mówił o swojej żonie to w jego słowach była miłość i to było piękne :)

Gdy dojechaliśmy do Gdańska podziękowałam mojemu kierowcy i podeszłam do Jarka i dziewczyn. Jarek zaczął się zgrzewać ze mnie, że trochę pewnie ciężko mi się jechało. I faktycznie miałabym takie wrażenie gdybym wysiadła w Malborku, ale powiedziałam im, że mój kierowca (jak zawsze nie pamiętam imion :( ) jest wyjątkowym, i opowiedziałam o jego miłości do żony :) A Jarek to gość młody duchem, ma dziecię kilkuletnie, ale duszę nastolatka, być może dlatego tak dobrze się z nim zgadałyśmy :)

Grudniowy autostop

Stopowałam w grudniu przez 3 dni, znajomi krzyczeli żem szalona, bo mróz, pizga złem i w ogóle tragedia. Fakt, pizgało, nawet przez moje milion warstw, ale było warto. Jak zwykle warto – bo ludzie :) Chcę tu krótko napisać o człowieku – małej inspiracji przypominającej o tym co w życiu jest ważne :)

Sławek jest łodzianinem mieszkającym od wielu lat w Gdańsku, wyprowadził się za żoną. Pracował, jeszcze więcej pracował, zdobywał dobra materialne, ścigał się ze szczurami, aż któregoś dnia leżąc na kanapie po pracy i przeglądając kanały w swoim wielkim telewizorze uświadomił sobie, że stał się jak jego ojciec, czego zawsze pragnął uniknąć. Wstał i postanowił odmienić swoje życie. Zmienił nawyki żywieniowe, zmienił pracę, tryb życia, zaczął się ruszać i uprawiać yogę. Dziś jest bardzo szczęśliwym i wypoczętym człowiekiem, trenerem yogi, silniejszym od niejednego młodziaka, zdrowym i wysportowanym mężczyzną. Jest najszczęśliwszy z całego swojego okresu życia :) A spotkać go można np. w galerii Manhattan na zajęciach z yogi ;) Polecam!