Chatka Górzystów czyli śpiewanki i naleśniki.

Zaczynam powoli gubić się ile było już „edycji” chatki, ale ogromnie się cieszę, że mogę próbować się doliczać, bo to znaczy, że trwa coś fantastycznego – moi bliscy raz do roku zjeżdżają się do Chatki Górzystów, za dnia chodzimy po górach, wieczorem jemy super naleśniki a całe noce śpiewamy przy gitarach. Chatka to miejsce, które mnie wzrusza, bo to niesamowite, by tylu ludzi mi bliskich zbierało się w jednym miejscu. Fakt, że mogę na nich patrzeć, słuchać ich, być obok – czyni mnie mega szczęśliwą :) Brak mi słów by napisać coś więcej.

DSC03553Chatkę odkryliśmy z Kaczorem przypadkiem… 16 kwietnia 2011 roku, po odwiedzinach niedziałającej już od lat bazy w Złotym Potoku. Chatka urzekła nas od wejścia. Kilka grupek ludzi skupionych w około ognia i gitar, gwar, śmiech, radość. Było tak miło, swojsko. Postanowiliśmy, że do Chatki musimy zabrać naszych najbliższych :)
20110417030W październiku tego samego roku ruszyliśmy z pierwszym podbojem chatki. Wypadło to na trzeci weekend października, i tak już zostało. Myśl była prosta – jeśli ktoś za 20 lat pomyśli – pośpiewałbym w górach – to może wpaść do chatki w trzeci weekend października – my tam będziemy :) Rezerwacja na nazwisko Rędzikowska ;)
Zdjecie0204Druga edycja chatki odbyła się w składzie poszerzonym o Wrocław i Warszawę. Najbardziej zabawny jest fakt, że rok wcześniej byliśmy również razem w chatce, tylko, że wtedy się jeszcze nie znaliśmy. Poznaliśmy się w grudniu by móc w następnym październiku pojechać razem. Przypadek? Nie sądzę ;)

DSC_0441 DSCF2492Trzeci raz, w październiku 2013 upłynął pod znakiem pięknej pogody i pięknych zachodów słońca. Śpiewaniu nie było końca, szczególnie,że dołączyli do nas kolejni gitarzyści z Gdańska. A Dyga Dyga pom pom…oraz cała ekipa położnych :) To również niesamowite, że tylu gdańszczan potrafi przejechać całą Polskę, czasem tylko na jedną noc. Czyż oni nie są wspaniali? :)

DSC03541 DSC03548 DSC03580aa DSC03604Raz trzy i pół odbył się na koniec lutego – był to nowy projekt – chatkowanie zimą – na biegówkach. Zebraliśmy ekipę z chatki numer trzy i ruszyliśmy w weekend gdy odbywał się bieg Piastów. Napotkaliśmy tylko jeden problem i nie był to fakt, że nikt z nas nigdy na biegówkach nie jeździł ;) Nie było śniegu…(tylko wysoko na Śnieżce – skąd zdjęcie). Powędrowaliśmy więc trochę po górach, noce prześpiewaliśmy i zaczęliśmy szykować się na październik :)

IMAG1030Doszłam teraz do naszej ostatniej wizyty w chatce, kolejnej przełomowej. Pierwszy raz z Łodzi przyjechał ktoś więcej niż tylko ja i Paweł. Przyjechały nas ze trzy samochody i ktoś się kopsnął PKP. Do tego przyjechały dwie mamy. Łódź się czaiła, a jak się przyczaiła to zaatakowała po całości ;) Ewa z Szarkim cieszyli się, że pomimo rocznej nieobecności ludzie ich pamiętali. A dla mnie to takie oczywiste – jak można zapominać tak fantastycznych ludzi? No nie można :) Ostatnią chatkę wygrywa niebo i gwiazdy w piątkową noc. Takiego cudu nigdy nie widziałam. Nie można tego opisać. Trzeba to przeżyć. Jak kurs ;)

IMG_4048 OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każda chatka wiąże się dla mnie z inną przygodą, niemalże innym środkiem transportu, od PKP,PKS przez autostop po mojego Piotrka, którego ostatnim razem odpalałam od samochodu Supła. Zawsze wracając z chatki opowiadam spotkanym ludziom o tym niesamowitym dla mnie miejscu i czekam dnia, gdy ktoś z nich właśnie wtedy się w chatce pojawi. Nie mój znajomy, ale właśnie taki przechodzień… „Dom mój otworem stoi dla takich jak Wy”, a Chatka, to trochę taki mój dom w górach. Pierwszy raz użyłam takiego określenia względem chatki, aż coś się we mnie poruszyło.

DSC03626Chatka to dla mnie synonim szczęścia i przyjaźni, gitary, klimatu, bliskości i ciepła. Chatka to dobro jakby powiedział Kowlak. Do chatki zapraszam – trzeci weekend października :)