Tak blisko a tak daleko – czyli kogo można spotkać w trasie.

Po raz kolejny spotkałam w autostopie na trasie Łódź-Warszawa ciekawego i specyficznego człowieka. Objechałam całą Europę i nie jeździłam z takimi ewenementami jak wtedy gdy celem jest nasza stolica. Tym razem jechałam z Serbem, ale wyszło to dopiero pod koniec drogi, ponieważ urodzony chyba już w Polsce mówił piękną polszczyzną :) Wróćmy jednak do początku…

IMAG0013Strykowska, chwil kilka i zjeżdża mega wypasiony mercedes (jestem kobietą, więc jedne co mogę więcej powiedzieć, to informacja, że był czarny :P). Kierowca odbiera telefon (później robił to co chwilę, gorąca linia, a nawet trzy) i mówi w pewnym momencie rozmówcy, że wziął autostopowiczkę, no bo zawsze bierze, ostatnio wziął dwóch chłopaków z Łodzi do Katowic, ale zanim dojechali do celu to wybiegli na światłach z jego auta mówiąc , że chcą jeszcze żyć… Robi się ciekawie – pomyślałam. Gdy boję się prędkości to idę spać w autostopie, no ale tu trochę nie wypada, jak jadę sama. Na szczęście Strykowska jest długa, i zanim dojechaliśmy do autostrady to zdążyliśmy się wymienić informacjami, że ja jadę do Japonii, a jego „ex” była na wolontariacie w Wietnamie oraz wspomniana „ex” zdążyła zadzwonić. Dostałam telefon by z nią pogadać, skoro coś nas łączy :P Ona powiedziała na koniec bym się nie bała mojego kierowcy, bo on wariat na drodze, ale bezpiecznie jeździ, że będzie dobrze, bo to dobry chłopak jest, szalony, ale bardzo dobry. I chyba mnie przekonała, co wcale nie znaczy, że nie bałam się gdy kątem oka ujrzałam 260 na liczniku… No ale co z tego, że 260 jak do celu dojechałam godzinę później niż zwykle… bo chwilę postaliśmy w salonie Mercedesa, odstawiliśmy jedno auto, wzięliśmy drugie, a w między czasie trzeba było pogadać z całą Serbską familią, która się tam zjechała… w końcu trzeba omówić, czy kupują zamek w Norymberdze za 2 mln skoro komornik wystawić go chciał początkowo za 10 mln. Ale skoro powiedział, że chce mnie podwieźć do samego celu, no to czekam… No i pod ratusz Arsenał jadę z 3 Serbami. Śmiać mi się chce, bo 8 lat temu, jak zaczynałam stopowanie, NIGDY w życiu by mi nie przeszło, że mogę jechać z 3 mężczyznami w aucie, a do tego sama?! No way! A dziś… nie jestem mniej czujna, ale bardziej oswojona, ufna, odważna i dziarsko pokazująca sobą, że się nie boję. Choć to wszystko dzieje się w głowie, Ci ludzie przecież czy dziś czy 8 lat temu, jeśli by chcieli to by krzywdę zrobili… ale przez tyle lat nikt nie chciał, nie próbował, bo świat jest pełen dobrych ludzi, tylko lepiej się sprzedaje mówienie o tym co złe, dlatego i postrzeganie świata jest takie marne. A ja mówię „nie”, i w niedzielę ruszam dalej autostopem, poznać kolejnych ciekawych ludzi :) Każda rozmowa daje do myślenia, wzbogaca mnie wewnętrznie a przy okazji mogę poznać wykręconych ludzi, mieć dużo śmiechu i zedrzeć sobie gardło śpiewając serbskie hity na full podkręcone w głośnikach podczas pędzenia 260 km/h trasą A2 :)

IMAG0012Ale nie tylko w aucie i na trasie można poznać autostopowiczów… Wracałam z Wawki na prześwietlenie, nie pojechałam A2, tylko starą drogą do Łodzi, przesiadałam się i nie zdążyłam do domu przed lekarzem, więc z trasy, wysadzona przy Kaliskim, poszłam z tabliczką do przychodni. Wchodzę z marszu na rentgen a młody pracownik pyta mnie skąd wracam… szybko zgadaliśmy się o autostopowych podbojach Europy, czy Polski, woodstocku, przywilejach kobiet w trasie itd. Kto by pomyślał, że zwykły rentgen może być tak fascynujący ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s