Sevilla, czyli powrót do Hiszpani i największy skwar ever!

To co jest najgorsze w podróżowaniu stopem po Hiszpanii, to nie długie czekanie, ale skwar. To rażące słońce sprawia, że droga się dłuży, nogi wtapiają się w asfalt, a mózg myśli, że stoi na stopa nieskończone godziny… Docieramy we wrześniu do Sevilli, a jedyna pora, by nie umrzeć na ulicy to noc, którą spędzamy i tak w letnich ciuchach.

66.Sevilla pozostawiła mi w pamięci pewną spelunkę, do której nie trafiłybyśmy gdyby nie Domingo, nasz host. Tam właśnie doświadczam najprawdziwszego Flamenco, pełnego bólu i cierpienia, takie przedstawienia, w które wierzę w 100%. Jak to Domingo wytłumaczył, Flamenco ma pobudzać emocje, są ich dwa rodzaje – radosne i smutne – to radosne nie zapada aż tak w pamięć, a to smutne przeszywa się do głębi. Jak dziś pamiętam wyraz bólu wymalowany na twarzy tańczącej kobiety. Był to ból sceniczny, ale tak autentyczny… poruszający… nie mam zdjęć… przeżywałam. Ale mam foto z okna naszego hosta ;) Bo nie wiem czy wiecie, ale w Hiszpanii, bardzo często mają osiedlowe baseny :D My mamy piaskownice na każdym podwórku, a oni czaderskie akweny :P

67.Sevilla to też miejsce gdzie kręcili Gwiezdne Wojny :> a my odwiedziłyśmy najsłynniejszy pub, ale już nie pamiętam dlaczego był określony tym mianem…pamiętam natomiast film jaki o nim oglądałam ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s