Salou – czyli w odwiedzinach :)

W Salou, moja koleżanka z roku zapoznała lat temu już pewnie z 7, swojego aktualnego męża, chłopaka z Chille, mieszkającego na stałe z rodziną w Hiszpanii. Zakochała się i po 4 latach wzięła z nim ślub przenosząc swoje życie w te gorące klimaty :) Odwiedzałam Anię dwa lata wcześniej, będąc gościem i fotografem na jej ślubie. Dziś odwiedzam jej całą rodzinkę :) a śpimy wbrew jej woli na balkonie… no bo tam są resztki chłodu…

83. 82.Dni mijają leniwie, nad gorącym morzem, co jest super odmianą po oceanie; spacerach i kąpielach w basenie :) Ania ugościła nas obiadem, tak po polsku, naleśnikami :) Ale zapomniałam o swoim chorym żołądku, który wtedy był 4 tygodnie bez bólu, no i wszamałam z rozpędu żółty ser… rozłożył mnie na kilka godzin i zanim uświadomiłam sobie, że to przez jedzenie, wpadłam w panikę, że moje leki przestały działać, i że teraz już na pewno nie dojadę do Polski :P

81. 80.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s