Habla espanol mal, pero aprendo – czyli początki w Hiszpani :)

Uczyłam się troszkę, niewiele, mało, przed wyjazdem, bo ponoć Hiszpanie nie mówią po angielsku. Racja to, ale w zamian są mistrzami komunikacji :) Najwięcej hiszpańskiego podłapałam od tych kierowców, którzy ani słowa nie mówili po angielsku. Już po pierwszym stopie wiedziałam jak zapytać o godzinę, powiedzieć, że jadę ciężarówką albo osobówką, umiałam też odmienić w czasie przeszłym czasownik być, podróżować, widzieć. Tak, by można było porozmawiać o podróży :) Najtrudniej jednak było nam się dogadać, by kierowca podał mi jak się mówi po hiszpańsku „przeszłość”, bym mogła go poprosić o odmianę czasownika w czasie przeszłym ;) Ale droga długa jest, camion jedzie wolno, czasu na naukę jest sporo :)

Aż docieramy do naszego pierwszego hiszpańskiego celu, miasteczka na szlaku Św. Jakuba, i od tej chwili przez najbliższe 2 tygodnie mylą nas każdego dnia z pielgrzymami… bo skoro tu jesteśmy i mamy plecaki to nie może być innej opcji :P Hiszpania na północy nie jest wcale aż tak upalna, o czym przekonałyśmy się dojeżdżając potem na południe, niemniej słońce swoje robi, choć w miasteczkach położonych wysoko nad poziomem morze, jak Burgos, czasem trzeba przywdziać sweter :)

10. 11. 12. 13. 14. 15.

Gościł nas tutejszy artysta, gitarzysta, kompozytor. Śpiewał dla nas. Podróżował 2 miesiące po Polsce autostopem i był mega zakręcony… i to on nas wywiózł na pierwszą pustynię… Jednak klimat jednej stacji w środku niczego, gdzie dokoła susza, skwar i piasek nie jest dla mnie. Zatęskniłam na Skandynawią. A krowa? Foto dla Supła! :D

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s