Babski wypad w las

Majóweczka 2015. Dni tylko 3 więc znów ruszam w Polskę zamiast na gorący wschód. Tym razem na celowniku ukochane miejsce na ziemi, moje miejsce na ziemi, mój las, moje drzewa, ścieżki, tajemne przejścia, cypelek od zachodów słońca, piracka wyspa, abordaż na lipę, nocne molo, ogniska… Miliony wspomnień w miejscu, gdzie kształtowano mój charakter wielokrotnie :) Biały Bór – to tam, pomiędzy Białym Borem a Trzmielewem jest taki kawałek lasu, gdzie drzewa tworzą mój dom. Nie o tym miejscu jednak chciałam, choć bez ciepłych uczuć dla BB nie jestem w stanie pisać ;) IMAG1704 IMAG1703Jak zwykle w podróż udałam się autostopem. Tym razem z Agatką ruszyłyśmy razem z Łodzi, a na miejscu miały do nas dołączyć Ania z Magdą – z Gdańska. Taki babski wypad, przez dużą część społeczeństwa mógłby być nazwany survivalowym. Śpimy w namiocie (dupy nam nieźle wymroziło :P), myjemy się w wodzie z jeziora, gotujemy na ognisku, nie mamy zasięgu, o prądzie nie wspominając. By zjeść ciepłą kolację, bez benzyny czy wspomagaczy, rozpalamy ognisko z mokrego drewna. Siedzimy w leśnej ciszy, którą przerywają dźwięki ukulele, nawet moczymy nogi w jeziorze. Dla nas – norma. Dla wielu survival. Do BB wiozło nas chyba z 6 albo 7 kierowców, w tym tylko jedna para, a tak to sami mężczyźni i każdy kolejny pytając się gdzie jedziemy dziwił się, że w las, następnie sugerował, że na pewno czekają w lesie na nas fajni mężczyźni, a potem nie dowierzali jak słyszeli, że cztery baby będą same w lesie… toż to się w głowie nie mieści! CAM01102a CAM01099 CAM01098I to właśnie zadziwia mnie w stereotypowym postrzeganiu naszych ról… Mężczyźni samotnie jadący w las – spoko – męski wyjazd i wszystko gra. Albo jak jadą na ryby…też spoko! A my? Kobiety? W las?! ech. Z jednej strony smutne, a z drugiej całkiem zabawne :P Tak czy siak, spędziłam wspaniałe dni w lesie, walę ogniskiem i jestem najszczęśliwszym ludzikiem na świecie :) Kocham ten las, ten klimat, tę ciszę… Moje miejsce na Ziemi CAM01091

Reklamy