Grudniowy autostop

Stopowałam w grudniu przez 3 dni, znajomi krzyczeli żem szalona, bo mróz, pizga złem i w ogóle tragedia. Fakt, pizgało, nawet przez moje milion warstw, ale było warto. Jak zwykle warto – bo ludzie :) Chcę tu krótko napisać o człowieku – małej inspiracji przypominającej o tym co w życiu jest ważne :)

Sławek jest łodzianinem mieszkającym od wielu lat w Gdańsku, wyprowadził się za żoną. Pracował, jeszcze więcej pracował, zdobywał dobra materialne, ścigał się ze szczurami, aż któregoś dnia leżąc na kanapie po pracy i przeglądając kanały w swoim wielkim telewizorze uświadomił sobie, że stał się jak jego ojciec, czego zawsze pragnął uniknąć. Wstał i postanowił odmienić swoje życie. Zmienił nawyki żywieniowe, zmienił pracę, tryb życia, zaczął się ruszać i uprawiać yogę. Dziś jest bardzo szczęśliwym i wypoczętym człowiekiem, trenerem yogi, silniejszym od niejednego młodziaka, zdrowym i wysportowanym mężczyzną. Jest najszczęśliwszy z całego swojego okresu życia :) A spotkać go można np. w galerii Manhattan na zajęciach z yogi ;) Polecam!

Reklamy

Miłość do Lwowa

Spełniłam swoje marzenie, zobaczyłam Lwów w śniegu. Spacerowałam po starym mieście, w tle słychać było w każdej kawiarence ukraińską kolędę „Szczedryk”, płaty śniegu powoli i delikatnie opadały na ziemię, atmosfera była przedświąteczna a kolorowe lampki tworzyły magiczną atmosferę. :) Zaczęłam się wtedy zastanawiać za co kocham Lwów i ogólnie Ukrainę. Oto kilka powodów:

_MG_7725[1]

foto: Wołoś.

1. Za wędrujące pieniądze. Bilety do marszrutek, tutejszych busików, nie istnieją. Jeden przejazd kosztuje 3 hrywny, ludzie wsiadając płacą kierowcy. Czasem jednak jest tak tłoczno, że nie można podejść do kierowcy, wówczas zaczyna się magia :) Z tyłu marszrutki podawane są pieniądze oraz informacja za ile osób, a hrywny wędrują z rąk do rąk aż do kierowcy. Gdy potrzebna jest reszta pieniądze te , z rąk do rąk wracają do właściciela :)

2. Za gościnę. Serca uchylą wędrowcy, z drogi zgarną i nakarmią, przenocują, podzielą się najskrytszymi tajemnicami okolicy niedostępnymi dla niedzielnego turysty, oddadzą ostatni chleb jeśli dla Ciebie zabrakło. Na tym skończę, bo dalej weszłabym w te okolice mojego serca, które uruchamiają gałki oczne do produkcji nadmiaru płynu łzawiącego ;)

3. Za kwas chlebowy i lody-kanampki firmy Limo <3 Trzeba spróbować :) Po to zawsze wracam :D

4. Za radość w ludziach, społeczność i śpiew przechodniów albo i grup przechodniów na ulicach :)

5. Za znajomość pochodzenia słów, odpowiedzi na wiele pytań, nad którymi my się nie zastanawiamy.

6. Za szybkość, ekspresową, nauki języka polskiego :)

7. To już w samym Lwowie – za skautową kawiarenkę :)

Już tęsknię za Ukrainą, już myślę kiedy tam wrócić :)

Zdjecie0019Maj 2013 – foto Wołoś.

_MG_7657Styczeń 2015 – foto Wołoś.