Les 2 Alpes

Pewnie wciąż źle wymawiam nazwę tego narciarskiego ośrodka, niemniej wspomnienia mam zacne, ale nie do końca o nich chciałam. Chodzi mi po głowie pewien fenomen przemieszczenia się. Gdy tylko wsiadłam do autokaru i ruszyłam w 24 godzinną podróż poczułam rozlewające się po ciele szczęście. To była chwila gdy uświadomiłam sobie, że gdzieś jadę, że krajobraz się za oknem zmienia, że mimo zabieganego każdego dnia udało się wyrwać 10 dób by pobyć gdzieś tylko dla siebie. Nagle wszystko okazuje się takie proste, wystarczyły 2 kilometry trasy i już sobie przypomniałam jakie to szczęście być w drodze i że umiem wyrywać tyle wolnego ile się da by po prostu się przemieszczać. Czuję, że się plączę w słowach a i tak nie oddaję tego uczucia, które mnie wtedy wypełniło. Może to są takie uczucia, których nie da zamknąć się w słowne ramy… Niemniej – DROGA – to jest to :)

DSCF8957Po fascynującej podróży z autokarem pijanych ludzi dotarliśmy do francuskiego miasteczka Les 2 Alpes. Miasteczka gdzie odbyłam kolejną podróż – międzyludzką. Od niechęci, a czasem wręcz wstrętu do niektórych, wraz z kolejnymi dniami doszłam do stanu gdzie mogłam użyć w chwili powrotu do domu słowa „tęsknię”. Trochę się przywiązałam do współlokatorów oraz innych narciarzy, rozśmieszali mnie, wzruszali i zaskoczyli wewnętrznym bogactwem. To był dobry czas łamania stereotypów. Serio ich polubiłam, podłapałam fazę wyjazdowych hasztagów no bo przecież wszystko jest #zawszespoko ;)

DSCF8994A same narty? Drugi w życiu wyjazd w góry na białe szaleństwo przeżyłam, bo byłam lepiej przygotowana. Już wiedziałam, że wypada zabrać kask i nieprzemakalne ciuchy ;) W tym roku nauczyłam się kolejnej ważnej rzeczy, że mimo zwiększonej prędkości suma bólu jest mniejsza. Za wolno upadając narty nie zawsze chcą się wypiąć wykręcając nogi – dlatego też tylko raz doświadczyłam tego typu upadku ;) Dwukrotnie koziołkowałam po stoku z dużą prędkością, bo przecież nie chciałam być sama na stoku i musiałam gonić moich współlokatorów – instruktorów. Tu wnioski mam dwa. Szybkości się może nie boję ale umiejętności me marne wywalają mnie przy skręcie na lodzie w trybie natychmiastowym, że nawet nie pomyślę, a już zrobię potrójnego tulupa. Drugi mówi o tym, że po drewnie i materiale narty już tak ładnie nie jeżdżą. Obie nauki pozostawiły mi obite całe barki i naciągnięty kark, bym za szybko o nich nie zapomniała. Z faktu, że lubię się uczyć to muszę stwierdzić, że szybkie upadki #zawszespoko, a na kolejny raz dowiem się jak wzywa się pomoc gdy się zdycha na stoku :P
DSCF8987Mistrzem wyjazdu bezsprzecznie zostaje Szarki grający w Tabu. Tak jak Szarki idealnie psuje każdą grę – rozkminia ją jakimiś algorytmami i potem zawsze wygrywa psując trochę innym zabawę, tak w Tabu drużyna, w której był Szarki, była poważnie zagrożona, bo np.:
Wydobywa się w Wieliczce – węgiel.
Poluje się (albo zabija się je?) na nie w lesie – grzyby.
Wisi na ścianie – okno.
Zapomniałam reszty… czuję, że to wielka szkoda dla Świata… Choć pomysł Tomka by na hasło „pielgrzymka” dać podpowiedź „krzyżacy je robili” też jest godna zapamiętania ;) Dobrze, że chłopaki grali w tym samym teamie ;)

DSCF8998Cały taki wyjazd to jedna, fajna przygoda :) A nieszczęścia zawsze chodzą parami ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s