Prelekcja 2.12.2014

Wczoraj udałam się na co wtorkowe śpiewanki do pubu Keja z zamysłem by poza śpiewaniem dogadać się w sprawie prezentacji. Ola prosiła by było to przed listopadem, by móc też uczestniczyć zanim wybędzie na 4 miesiące do Afryki. Okazało się jednak, że najbliższy wolny termin to 2 grudnia. W sumie to cieszy mnie to bardzo, bo to znaczy, że w mym zacnym mieście mamy wielu podróżników, którzy chcą dzielić się swoją historią :)

Usłyszałam też na końcu wczorajszej prelekcji, że autor ma bloga, na którego zaprasza, ale nic na nim jeszcze nie ma. Obiecał kiedyś to naprawić. Wątpiąc w niego wątpię w siebie, ponieważ ten właśnie oto zacny blog staje na nogi od półtora roku… ale może kiedyś powstanie :) Jak pisał Pasikonik – „założyłem bloga dla moich rodziców” – ja również. Ale 8 lipca, na ponad 2 miesiące przed końcem podróży zabrakło mi zapału by szukać gdzieś internetu i użerać się z komórką, no, 8 lipca wyjechałyśmy w góry, więc nawet nie było gdzie szukać WiFi przez tydzień ;) Jeśli więc coś uzupełniać, to po powrocie :P

Skoro wróciłam tydzień temu do Polski – to oto zdjęcie z powrotu do mojego ukochanego kraju wraz z historią z nim związaną. Otóż stałyśmy na wylocie z parkingu przy autostradzie prowadzącej z Barcelony do Francji. Wymyśliłam, że będę machać polską flagą co by jakiś polski kierowca zauważył mnie z autostrady i podał przez CB radio do innych Polaków by zjechali po nas. Plan niestety został tylko w mojej głowie, ponieważ żaden kierowca z autostrady nie wyłapał mojej idei, ale trąbili – czyli widzieli nas! Trudno. Natomiast zatrzymała się hiszpańska ciężarówka, z której pierwsze słowa jakie padły to: „Witam rodaczki!” :) Flaga więc pomogła i dowiozła nas aż do Kolonii – to jest 1380 km bliżej domu, zapewniając nocleg w ciężarówce, nocne oglądanie „Jak wytresować smoka 2”, wrzątek i darmowe toalety :)

85.

Reklamy