Goteborg

Zobaczyłyśmy nic. Cały dzień patrzyłam na statki i łodzie w marinie. Czułam zapach dużej wody i słyszałam mewy. Lubię morze i duże wody. Mogę na nie patrzeć godzinami :) A przy okazji tworzyć obiad i wypoczywać po spożyciu ;)

015.Goteborg przeszłyśmy przez centrum do domu naszego hosta, zobaczyłyśmy „nieco” ale zupełnie dziś nie miałam ochoty na zwiedzanie, więc cieszyłam się na wieczór w domu z naszym hostem i couchsurferka z Francji. On ugotował dla nas obiad złożony z ryżu i podgrzanego mięsa, ale mimo to postanowiłyśmy nadać mu sprawność kuchcika. Yeach. Potem Magda walczyła o sprawność mistrza kuchni, ale wyszedł wyjątkowo zakalec ;) Ona się martwiła, mi smakował :) Ale teraz boli mnie żołądek. Zdecydowanie nie powinnam tego jeść : / Leki! Pamiętać o lekach!

Siedzę teraz przy komputerze naszego hosta Ismaila a Lora czyta mu francuską książkę. Uroczo razem wyglądają :) A francuski jest prześliczny :) Choć gdy Lora mówi po angielsku jest to ciężkie do zrozumienia. Wstawiłabym tu nasze zdjęcie w piątkę, my cztery i on – nasz tygrysi król ;) Ale to dopiero w Polsce uzupełnię :) I tak jest cudnie, że mogę pisać na komputerze. Uroczy, powolny wieczór z meczem w tle. Znów trafiłam na ten z Argentyną – Mesi jest fajny :P

016.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s